piątek, 3 lutego 2012

Ksiądz

   Tak...to jest ten moment...puk puk do drzwi, DING DONG do dzwonka...otwieram drzwi i stoi przede mną w pełnym majestacie - Moja sąsiadka. Schorowana starsza Pani, którą dążę pełnym szacunkiem, przyszła pożyczyć 20 zł, bo ksiądz dziś chodzi po kolędzie...Oczywiście nie mając drobnych  skoczyłem do sklepu i zanim zeszła z pierwszego pietra już jej wręczyłem złotych dwadzieścia.
    Z myślą, że może ta cała farsa z księdzem mnie ominie wyszedłem robić zdjęcia, ...niestety, pogoda mnie pokonała i dwie pary skarpetek nie dały rady utrzymać ciepła... Wróciłem 10 min przed tym jak miał zawitać ksiądz. Babcia dwa razy pytała co ma powiedzieć mu gdy przyjdzie...
-Jesteś w domu ? Czy Cię nie ma?Co mam powiedzieć?! Oczywiście nie chciałem by babcia kłamała z mojego powodu....a szczerze mówiąc nie zdziwił bym się gdyby ksiądz zawitał do mnie zwyczajnie zapytał...dlaczego?
   
Tak...to jest ten moment...puk puk do drzwi, DING DON ....to już znacie... wszedł, przeżegnał się, odprawił modlitwę...i te jego trzy krótkie pytania
-Zdrowa Pani jest ?
-Kto tu mieszka z Panią?
-A gdzie wnuczek ? -aha....
 wszytko trwało około 2 minut.
Wziął kopertę, szczęść Boże, nara, spadaj!!Nie chce widzieć takich księży u mnie w domu, którzy robią spis powszechny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz